Zdrada - to słowo brzmi strasznie!

Zdrada jako objaw chorobowy

Zdrada to pewien komunikat. Niekoniecznie totalna porażka związku czy osoby. To objaw choroby związku. Pytanie – czy chcecie go leczyć? W miłości wszystko jest możliwe. Chociaż wiele osób załamuje ręce i poddaje się przed czasem. Owszem, o wiele łatwiej zmienić obiekt zainteresowań niż wziąć się do roboty nad związkiem. Mam wrażenie, że ta „robota” o wiele łatwiej wychodzi kobietom. To one bardziej zabiegają o klimat związku. Niektórzy mężczyźni po prostu są. Są w związku i na tym ich rola się kończy. A związek czy małżeństwo to coś jakby inwestycja. Miłość, która nas spotyka, jest jak wygrana w totka. Tylko te pieniądze łatwo jest roztrwonić, o ile nie dbamy o naszą inwestycję. Stąd też się biorą zdrady. Trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu. Rozmowa o przyszłości związku i o wspólnym jego odbudowywaniu też może być dobrym testem. Czy on będzie chciał się zaangażować? Czy po prostu będzie twierdził, że nic takiego się nie stało i że wszystko ma być jak dawniej... 


Ja nie jestem zdecydowana...

Czasem zdrada bierze się z tego, że sami nie wiemy, czego chcemy. Niby kochamy, ale gdzieś nas tam ciągnie. To niekoniecznie jest natura ludzka (a już zwłaszcza męska!). To pewien wybór. On też coś mówi o nas, o naszych pragnieniach. Niekoniecznie, że jesteśmy z gruntu źli, może raczej zagubieni? Niepewni?


Zostałam zdradzona i czuję się...

...świetnie! To, jak się czujesz, zależy od ciebie. To nie do końca jest tak, że jeśli ktoś cię zdradził, musisz czuć smutek i rwać sobie włosy z głowy. Wiem, że to nie jest łatwe, skakać z radości z tego powodu, ale – jeśli kochasz, jeśli chcesz z nim być, jeśli dajesz wam szansę – im szybciej o tym zapomnisz, tym łatwiej ci będzie. Skup się na przyszłości. I na teraźniejszości! To, co się stało, już się nie odstanie, ale to, co się zdarzy – zależy tylko od was.


A więc, zdradzona kobieto, głowa do góry!