Podrywanie dziewczyn dla początkujących

Tomasz Barlik
Tylko gdzie ja taką znajdę?
Najlepiej w sklepie specjalistycznym ;) Jeśli, np. jesteś zamiłowanym bibliofilem, odradzam szukanie na dyskotece (i na odwrót). Rozejrzyj się w miejscach, w których spotykają się ludzie podzielający twoje zainteresowania. Co prawda pośród fanatyków RPG, czy deskorolki dziewczyn faktycznie jest jakby mniej, co nie znaczy, że nie bywają. Jeśli jednak nikogo takiego nie widzisz w pobliżu pozostaje jeszcze internet. Nie, nie portale randkowe. Raczej fora tematycznie i broń boże metodą: "szukam dziewczyny, piszcie, proszę, na ten mail".

W tym miejscu zdradzę ci wreszcie pewną tajemnicę podrywu. Otóż dziewczyny nie są wcale fortecami strzeżonymi fosą, murem i palisadą, by nikt nie miał szansy się do nich zbliżyć. Dziewczyny to też ludzie i... chcą, żeby je podrywać, a często nawet same podrywają, bo one przecież także szukają sobie kogoś. Przyznasz, że w takim ujęciu cały ten "problem" podrywu wygląda na znacznie prostszy?

Kolejna zasada mówi, by nie spieszyć się za bardzo i nie szukać sobie kogoś na siłę. Oczywiście należy spotykać innych ludzi, poznawać ich i pozwalać się im poznać, ale też nie zakładać podczas rozmowy z właśnie spotkaną dziewczyną, że teraz oto właśnie musisz ją olśnić, zauroczyć i poderwać.


Po pierwsze dlatego, że tzw. "miłość od pierwszego wejrzenia" dobrze prezentuje się zwykle tylko w filmach, natomiast w prawdziwym życiu ludzie powinni się najpierw czegoś o sobie nawzajem dowiedzieć, by móc powiedzieć, że czują coś do drugiej osoby, nie zaś tylko do swojego wyobrażenia na jej temat. Oszczędza to później wielu rozczarowań i wyrzutów w stylu: myślałem, że jesteś inna.

Po drugie dlatego, że jeśli nam na czymś w danym momencie zbyt mocno zależy, przeważnie denerwujemy się, spinamy i cała ta trema sprawia, że nici wychodzą z wszystkich naszych zabiegów, zaś ich ewentualne fiasko strasznie przeżywamy, uznajemy za osobisty koniec świata, początek doła giganta i ostateczny dowód na to, że ja się nie nadaję do podrywania, "bo przecież już raz próbowałem i nie wyszło".

Teraz pozwól, że zdradzę ci jeszcze jeden sekret wielkich podrywaczy, który to swego czasu zdradził mi mój znajomy, macho® i zawodowy podrywacz™. Otóż, na pytanie o to, co też on takiego on robi, że mu to całe podrywanie wychodzi, odpowiedział zdziwiony: "No jak co? Do dziesięciu podchodzisz i któraś w końcu się zgodzi." Osobiście sugeruję jednak drobną modyfikację jego techniki. Jeśli weźmiesz pod uwagę wszystko, co przeczytałeś tutaj do tej pory i nie będziesz się starał podrywać po prostu wszystkiego jak leci, to wątpię byś musiał podchodzić aż dziesięć razy. No chyba, że... posiadasz rogi i ogon, w takim przypadku powinno wyjść gdzieś tak za szóstym razem ;)

Na zakończenie jeszcze raz polecę internet. Jeśli brak ci czasu / śmiałości w bezpośrednim kontakcie / stając twarzą w twarz z dziewczyną, zapominasz języka w gębie i pocą ci się ręce, spróbuj najpierw pogadać (i może poflirtować) za pośrednictwem klawiatury. Kiedy poznasz kogoś interesującego na forum, czy grupie dyskusyjnej, możesz później przenieść waszą rozmowę na priv. Zauważ, że wymieniać się mejlami, czy rozmawiać poprzez komunikator możesz z kilkoma osobami w tym samym dniu, jeśli nawet nie jednocześnie. Czy byłbyś w stanie odbyć w tym czasie równie wielką liczbę realnych randek, by posłuchać, co każda z tych dziewczyn może mieć ciekawego do powiedzenia? Ciekawą odmianą powyższej metody podrywu są flirty, które zdarzają się w różnych gierkach sieciowych typu WoWa i które nierzadko przeradzają się potem w całkiem realne związki. W takim wypadku możesz prowadzić podryw, nie przerywając grania w swoją ulubioną grę i masz gwarancję, że podrywana dziewczyna lubi grać w to samo co ty. Nie przyzwyczajaj się za bardzo do wyglądu jej awatara, by nie zaskoczyło cię później, że w rzeczywistości nie posiada wcale szpiczastych, elfich uszu.