Podrywanie dziewczyn dla początkujących

Tomasz Barlik
Chemia i alchemia
Na koniec wypada jednak wspomnieć, że mimo wszystkich tych dobrych rad i racjonalnych procedur, prawdziwy podryw to jednak nie jest wyprawa do laboratorium. A jeśli już to raczej do takiego alchemicznego z księgami pełnymi zaklęć i butlą kamieni filozoficznych. To, co się dzieje pomiędzy dwojgiem ludzi, to jednak zawsze trochę magia, a efekty rzucanych czarów bywają kapryśne. Cóż robić? Nie sprawisz przecież, że zaczniesz lubić i kochać jakąś osobę w oparciu o wnikliwą analizę jej zainteresowań i osobowości. Nie przekonasz też nikogo do polubienia siebie, uzasadniając to logiczną argumentacją. 

Błąd, który zdarza się niestety często facetom i to nie tylko w momencie podrywania, ale w ogóle podczas całego związku, polega na tym, iż usiłują "racjonalnie" tłumaczyć dziewczynom niesłuszność ich odczuć i emocji, ewentualnie też ich braku, pokładając przy tym naiwną wiarę, iż taką metodą "oświecona" dziewczyna zacznie dzięki temu czuć i myśleć to, co sami uważamy za słuszne. Błąd, kochani. Poinstruowana tą metodą dziewczyna najpewniej dojdzie do wniosku, iż to, co ona czuje, uważamy za nieważne i głupie, że to, co ona czuje nie interesuje nas, a ją samą zapewne uważamy za niezbyt mądrą, skoro "upiera się przy swoim", pomimo naszych naukowych wywodów. Tak poinstruowana dziewczyna znajdzie sobie raczej kogoś, kto zechce ją wysłuchać, niż odmieni swój odbiór świata.

Drugi błąd, jaki popełniają często faceci, jest taki, że po opracowaniu sobie szczegółowych kryteriów wyboru partnerki, kiedy przyjdzie co do czego, podrywają i tak tą, która ma po prostu największe... oczy ;) Racjonalność racjonalizmem i mimo wszelkich zaleceń dietetycznych nie przekonasz się pewnie do jedzenia szpinaku, jeśli ci on zwyczajnie nie smakuje, nie oznacza to jednak, że musisz się zaraz rzucać na czipsy. Świat jest przecież pełen różnych potraw i smaków.


Ale jak pokonać bossa?
Wbrew pozorom nie zamierzam tu tłumaczyć, jak należy wykosić wszystkich konkurentów w lokalu, by po popisowej walce z największym z nich, wynieść swoją wybrankę na rękach przy dźwiękach triumfalnego marsza. Zamierzam natomiast wytłumaczyć, że sukces w podrywaniu jest nie tyle kwestią techniki, co twojego nastawienia. Zilustruję to przykładem z pewnej gry komputerowej, w której po przejściu wszystkich możliwych poziomów, trzeba było jeszcze pokonać tzw. bossa. Najtwardszego, najsilniejszego, nieiepokonanego bossa. Po kilku przegranych pojedynkach doszedłem do wniosku, że ten boss jest naprawdę nie-po-ko-na-ny. Za silny, za szybki, za dobry dla mnie, że żaden człowiek nie jest w stanie poradzić sobie z tą, sterowaną przez komputer postacią. Jak długo tak właśnie myślałem, tak długo wszystkie kolejne pojedynki kończyły się fiaskiem, nawet jeśli początkowo udawało mi się uzyskać przewagę. Aż do dnia, kiedy udało mi się nareszcie pierwszy raz wygrać i odtąd mordowałem go codziennie rano, by się rozbudzić i optymistycznie zacząć dzień. No dobra, przyznam się... z pierwszym podrywem było podobnie.

Podobnie jest z podrywaniem. By zainteresować kogoś sobą nie pomoże nam wyuczenie się żadnych tekstów, czy metod podrywu. Żeby zwrócić na siebie czyjąś uwagę, trzeba być pewnym siebie, lubić siebie i znać swoją wartość. Jeśli wychodzisz z założenia, że jako "argument" w podrywie potrzeby jest ci motocykl, samochód, lepsze ciuchy, wypchany portfel, czy rozbudowana na siłowni muskulatura, to widać wyraźnie, że tej wiary w siebie ci właśnie brakuje i potrzebujesz wszystkich tych substytutów dla potwierdzenia własnej wartości. Jeśli tak jest właśnie, to bardzo prawdopodobnie, że ewentualną dziewczynę również postrzegasz jako kolejne potwierdzenie własnej męskości, co to nie wróży dobrze waszym przyszłym relacjom.

Jeśli czujesz się niedowartościowany, niepewny siebie, pęknięty, masz głębokiego doła i liczysz na to, że związek z dziewczyną potrafi cię z tego wyciągnąć, dopełnić i uzdrowić, to muszę cię rozczarować. Przystępując do poszukiwań z takimi właśnie oczekiwaniami najpewniej wpakujesz się w jakiś niezdrowy układ, który szybko rozczaruje obie strony. Żeby móc pokochać innych, trzeba kochać samego siebie. Jeśli jest zatem inaczej, nie oczekuj że inni to zmienią. To ty sam zmień siebie.